Hotel dla owadów

Kolejna refleksja w obszarze społeczno-przyrodniczym jest wypadkową dwóch doświadczeń: wykładów z tego przedmiotu oraz udziału w zajęciach otwartych w przedszkolu mojego najmłodszego dziecka. Niedawno miałam okazję uczestniczyć w zajęciach o tematyce wiosennej – motywem przewodnim był wiosenny ogród, prace ogrodowe.

Zajęcia były przyjemne i interesujące dla dzieci, a ich zwieńczeniem było wspólne z rodzicami sadzenie cebulek szczypiorku oraz wysiew kilku rodzajów warzyw i ziół – rzodkiewki, pietruszki (na natkę) i koperku. Po zakończeniu zajęć każde dziecko otrzymało hotel dla owadów do samodzielnego złożenia. Domki zostały ufundowane przez sklep budowlany znajdujący się w naszym mieście i trafiły do wszystkich grup przedszkolnych.

To właśnie ten element stał się głównym impulsem do moich przemyśleń – być może dlatego, że podczas ostatnich wykładów z edukacji społeczno-przyrodniczej temat hoteli dla owadów był szeroko omawiany. Mam wrażenie, że potencjał tych domków nie został w pełni wykorzystany. Każde dziecko zabrało hotel do domu, jednak jestem niemal pewna, że nie w każdym przypadku zostanie on użyty. Wynika to z różnych ograniczeń – nie każdy dysponuje przestrzenią umożliwiającą odpowiednie umieszczenie takiego obiektu w sposób pozwalający dziecku na jego obserwację. Nie każdy rodzic posiada również czas lub gotowość, by się tym zająć.

W konsekwencji część hoteli może pozostać niewykorzystana, choć – moim zdaniem – możliwe było inne rozwiązanie. Przedszkole mojego dziecka dysponuje fragmentem terenu porośniętym trawą. W mojej ocenie można byłoby wykorzystać go do stworzenia wspólnej przestrzeni – na przykład poprzez połączenie mniejszych hoteli w jeden większy lub ustawienie ich obok siebie, na terenie przedszkola. 

Takie rozwiązanie przyniosłoby wiele korzyści. Dzieci zyskałyby możliwość systematycznej obserwacji owadów, co mogłoby stać się punktem wyjścia do licznych działań dydaktycznych: poznawania roli owadów w środowisku i ich znaczenia dla człowieka, omawiania zapylaczy, różnorodności gatunkowej oraz zależności przyrodniczych. Pojawienie się owadów mogłoby być również naturalnym wskaźnikiem zmian zachodzących w przyrodzie, w tym nadejścia wiosny.

Nie jest moją intencją krytyka nauczycieli przedszkola, lecz raczej przedstawienie własnego punktu widzenia oraz propozycji innego wykorzystania otrzymanych materiałów.

Do tych refleksji skłoniła mnie również obserwacja mojego dziecka, które po początkowym zaangażowaniu w budowę domku dla owadów szybko straciło zainteresowanie i skupiło się na innych aktywnościach – bardziej interesująca okazała się zabawa na świeżym powietrzu.

Uważam, że w warunkach przedszkolnych istniałaby większa szansa na utrzymanie koncentracji dzieci, między innymi dlatego, że wszystkie realizowałyby to samo zadanie w tym samym czasie. Dodatkowym motywatorem mogłoby być to, że wspólnie tworzyłyby przestrzeń do obserwacji na terenie przedszkola.

W naszym przypadku domek musiałam ostatecznie dokończyć samodzielnie. Obecnie czeka on na moment, w którym syn wybierze dla niego odpowiednie miejsce, zamocuje go z pomocą taty, a następnie zasiejemy w jego pobliżu rośliny przyciągające owady. Mam nadzieję, że już niedługo będziemy mogli wspólnie obserwować pojawiających się gości 😊


P.S poszliśmy za ciosem i postanowiliśmy ukwiecić troszkę podwórko, mamy nadzieję że takie urozmaicenie spodoba się owadom i ptakom i dadzą się nam poobserwować. Wypożyczyliśmy też z biblioteki książki o owadach i robakach, żebyśmy wiedzieli "kogo" ciekawego obserwujemy :) 

 

 

 

 

 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odpowiedzialność

Motylem jestem na na na...

Między dietą a edukacją